Więźniowie z szuflady

kadr z filmu sekrety morza; emocje w filmie

Pamiętasz kiedy będąc dzieckiem słyszałaś/słyszałeś: „Chłopaki nie płaczą”. „Takiej ładnej dziewczynce we łzach nie do twarzy”. „Nie złość się”. „Grzeczne dzieci nie krzyczą”. „Nie tup”. „Nie ma o co płakać”…? Dorośli mówili to prawdopodobnie z najlepszymi intencjami. Chcieli uspokoić, wychować, pomóc poradzić sobie z tym, co trudne. Kłopot w tym, że dziecko może w takich komunikatach usłyszeć coś innego: tego, co czuję, nie powinno być. I wtedy zaczyna się…  urządzanie szuflady.

Co trafia do szuflady?

Najpierw złość, bo jest niegrzeczna. Potem smutek, bo trzeba być dzielnym. Strach, bo nie ma się czego bać. Rozczarowanie, bo inni mają gorzej. Wstyd, zazdrość, żal. Czasem również radość, zachwyt czy duma, bo przecież nie wypada się popisywać. Z czasem człowiek nabiera wprawy. Potrafi się uśmiechać, mimo, że jest mu źle. Na pytania: „do słychać”? odpowiada: „wszystko w porządku”, zanim zdąży sprawdzić, czy rzeczywiście jest w porządku. Umie powiedzieć „nic się nie stało”, kiedy właśnie coś bardzo się stało. Może osiągnąć poziom mistrzowski i przestać zauważać, co właściwie siedzi w środku w jego głowie i w duszy…

Emocja, której nie pokazujemy, nie przestaje istnieć.

Tłumienie ekspresji może być czasem potrzebne. Kłopot zaczyna się wtedy, kiedy myśl: „nie pokażę tego teraz” zamienia się w przekonanie: „nie wolno mi tego czuć”. Badania nad regulacją emocji pokazują, że częste i sztywne tłumienie ich ekspresji ma związek z gorszym dobrostanem psychicznym.

Powstrzymywanie zewnętrznej reakcji na emocje niekoniecznie wycisza też to, co dzieje się wewnątrz… organizm może nadal pozostawać pobudzony.

Czy niewyrażone emocje „wchodzą w ciało”?

Emocje to nie małe demony siedzące w szufladzie, które po latach wyskakują z niej i fundują człowiekowi wrzody, nadczynność tarczycy albo reumatoidalne zapalenie stawów. Organizm i psychika są jednak „naczyniami” połączonymi. Długotrwały stres, przewlekłe napięcie oraz sposób, w jaki radzimy sobie z emocjami, mogą wpływać na jakość snu, na poziom pobudzenia, na zachowanie, na nasze relacje z innymi, na odczuwanie bólu i na funkcjonowanie fizjologiczne. Badania pokazują również związek między sposobami regulacji emocji a reakcją układu autonomicznego czy procesami zapalnymi, ale związek to nie to samo co przyczyna choroby.

Dlatego zamiast: „nie tłum emocji, bo zachorujesz” lepiej powiedzieć: „warto nauczyć się emocje zauważać i regulować, bo one są częścią komunikatu, w którym Twój organizm i umysł przekazują informację co się z Tobą dzieje”.

Nie ma złych emocji.

Są emocje nieprzyjemne. Strach – bo ściska żołądek. Smutek – bo odbiera energię. Wstyd, który każe schować się pod ziemię.  Albo złość, która bywa tak intensywna, że przez chwilę cały świat wydaje się wrogi. Ale każda z nich o czymś ważnym informuje. Strach ostrzega. Złość sygnalizuje, że ważne dla nas granice zostały przekroczone albo ważne potrzeby są niezaspokojone. Smutek pojawia się przy stracie. Byłoby dziwnie, gdyby się nie pojawił, gdy tracimy coś dla nas ważnego… Wstyd mówi o naszej relacji z innymi ludźmi i z własnymi standardami.

Oczywiście emocja nie zawsze ma rację. Lęk może uruchomić w głowie alarm chociaż realnego zagrożenia nie ma. Złość może pojawić się kiedy źle zinterpretujemy czyjeś zachowanie. A wstyd może wykiełkować z przekonań, których nauczyliśmy się dawno temu i które dziś bardziej nam przeszkadzają, niż pomagają.

Emocja jest informacją

a regulować emocję wcale nie znaczy: tłumić ją. Ale nie znaczy też: „wyrzucać ją z siebie”. Kiedyś bardzo popularne było przekonanie, że trudną emocję trzeba koniecznie „wyładować”: wykrzyczeć, uwolnić… Dziś podpowiadamy nieco inaczej: nie każda emocja wymaga ekspresji i nie każda ekspresja jest regulacją. Można przecież bardzo skutecznie wyrazić złość, demolując kuchnię, tylko trudno uznać to za strategię użyteczną.

I tu zaczyna się regulacja emocji. Nie od „uspokój się”, bo to na ogół działa mniej więcej tak dobrze, jak „nie myśl o różowym słoniu”. Najpierw trzeba w ogóle złapać, co się dzieje: jestem zła? przestraszona? bezradna? A może właściwie wszystko naraz? Dopiero potem można sprawdzać, skąd to się wzięło i czy to, co podpowiada emocja, jest w tej sytuacji sensowną instrukcją działania.

Może dobrą robotę zrobiłaby rozmowa, łzy, stanowcze: „nie”… Albo odejście z sytuacji. Albo uspokojenie ciała. A może zmiana sposobu myślenia o tym, co się wydarzyło…

Albo… nic.

Można zauważyć emocję, pozwolić jej być i nie wykonywać pod jej dyktando żadnego ruchu. To też jest regulacja.

Z badań nad strategiami regulacji emocji wynika, że nie istnieje jedna metoda dobra na każdą sytuację. Ważna jest natomiast elastyczność czyli umiejętność dostosowania sposobu reagowania do kontekstu.

A co jeśli szuflada jest pełna?

Nie trzeba otwierać jej gwałtownie i wysypywać wszystkiego na podłogę. Lepiej zacząć od zauważenia co się dzieje. Na przykład: „jestem zły”. „Boję się”. „Jest mi przykro”. „To mnie zabolało”. „Od dawna czuję się przeciążona”.

Takie spostrzeżenia czasem wymagają więcej odwagi niż efektowny wybuch emocji. Człowiek, który bardzo długo uczył się nie czuć, zaczyna robić coś odwrotnego: zauważać własne emocjonalne doświadczenie bez szybkiego oceniania go jako słabości albo czegoś niewłaściwego.

Szuflada przestaje wtedy być więzieniem. Staje się miejscem, do którego można zajrzeć.

„Sekrety morza”

Jest film, do którego mam ochotę odesłać każdego, kto podejrzewa siebie o „szuflady” wypełnione gromadzonymi przez lata emocjami: „Sekrety morza” („Song of the Sea”) Toma Moore’a. To piękna animacja, którą można oglądać jak baśń, ale można też zobaczyć w niej opowieść o stracie, żałobie, bólu i o tym, co dzieje się z człowiekiem, kiedy próbuje szczelnie zamknąć trudne uczucia, żeby nie bolały.

Nie będę tłumaczyć metafory. Film robi to znacznie lepiej. A po seansie warto przez chwilę pomyśleć: co siedzi w mojej szufladzie?

Sekrety morza”  –  Tytuł oryginalny: Song of the Sea, reż. Tomm Moore, Dania, Irlandia 2014, dystrybutor: Vue Movie Distribution. Dla polskich widzów głosów filmowym bohaterom użyczają między innymi Małgorzata Kożuchowska i Arkadiusz Jakubik.

kadr z filmu "Sekrety morza"; emocje w filmie

kadr z filmu "Sekrety morza"; emocje w filmie

kadr z filmu sekrety morza; emocje w filmie

Iwona Kamieńska

Źródła i dalsza lektura

Gross, J. J. (1998). Antecedent- and response-focused emotion regulation: Divergent consequences for experience, expression, and physiology. Journal of Personality and Social Psychology, 74(1), 224–237.
Klasyczne badanie eksperymentalne pokazujące różnice między zmianą sposobu interpretowania sytuacji a tłumieniem ekspresji emocjonalnej. Tłumienie zmniejszało widoczną ekspresję emocji, ale nie usuwało samego doświadczenia emocjonalnego i wiązało się ze zmianami fizjologicznymi.
Gross, J. J., & John, O. P. (2003). Individual differences in two emotion regulation processes: Implications for affect, relationships, and well-being. Journal of Personality and Social Psychology, 85(2), 348–362.
Badanie dotyczące nawykowego stosowania reinterpretacji poznawczej i tłumienia ekspresji. Częstsze korzystanie z tłumienia wiązało się przeciętnie z gorszym dobrostanem i funkcjonowaniem społecznym, podczas gdy reinterpretacja była związana z korzystniejszymi wskaźnikami funkcjonowania.
Lieberman, M. D. i in. (2007). Putting feelings into words: Affect labeling disrupts amygdala activity in response to affective stimuli. Psychological Science, 18(5), 421–428.
Badanie neuroobrazowe dotyczące nazywania emocji. Werbalne oznaczanie własnego stanu emocjonalnego wiązało się ze zmniejszeniem reaktywności ciała migdałowatego i większym zaangażowaniem obszarów kory przedczołowej związanych z regulacją.
Bonanno, G. A., Papa, A., Lalande, K., Westphal, M., & Coifman, K. (2004). The importance of being flexible: The ability to both enhance and suppress emotional expression predicts long-term adjustment. Psychological Science, 15(7), 482–487.
Wyniki zwracają uwagę na coś ważniejszego niż podział strategii na „dobre” i „złe”: elastyczność. Lepsze funkcjonowanie było związane z umiejętnością zarówno wyrażania, jak i hamowania ekspresji emocjonalnej wtedy, gdy wymagała tego sytuacja.
Kircanski, K., Lieberman, M. D., & Craske, M. G. (2012). Feelings into words: Contributions of language to exposure therapy. Psychological Science, 23(10), 1086–1091.
Badanie osób z lękiem przed pająkami pokazało, że nazywanie emocji podczas ekspozycji może wpływać na reakcję lękową. To jeden z ciekawych przykładów pokazujących, że „zauważ i nazwij” nie jest wyłącznie psychologicznym sloganem.

Zostań na chwilę
Jeśli coś Cię tu zatrzymało, możesz:
– zajrzeć do [tych słów]
umówić się na spotkanie 
– albo po prostu odpocząć.
Tu nikt nie wymaga. Tylko zaprasza